Gdy „nie” buduje bliskość w bibliotece padły ważne pytania o granice

2 min czytania
Gdy „nie” buduje bliskość w bibliotece padły ważne pytania o granice

W raciborskiej bibliotece temat, który na co dzień potrafi rozmontować rodzinny spokój, znów przyciągnął uwagę słuchaczy. Anita Kiderys wróciła z opowieścią o tym, że odmowa nie musi ranić, a czasem właśnie ona daje szansę na prawdziwy kontakt. W centrum rozmowy znalazły się granice, odpowiedzialność i pytanie, czy rodzic naprawdę musi zgadzać się na wszystko, by zachować dobrą relację z dzieckiem.

  • Dlaczego rodzicielskie „tak” nie zawsze okazuje się najłatwiejszą drogą
  • Biblioteczne spotkanie przerodziło się w żywą rozmowę o wychowaniu

Dlaczego rodzicielskie „tak” nie zawsze okazuje się najłatwiejszą drogą

Podczas spotkania Anita Kiderys, certyfikowana trenerka Familylab Polska, wróciła do myślenia inspirowanego Jesperem Juulem, duńskim terapeutą rodzinnym i autorem książek o wychowaniu. Z jej wystąpienia wybrzmiewało jedno: samo unikanie konfliktu nie buduje bliskości, a już na pewno nie uczy dziecka, kim jest drugi człowiek. Gdy dorosły zawsze ustępuje, łatwo o chwilowy spokój, ale znacznie trudniej o autentyczną relację.

Właśnie dlatego tak mocno wybrzmiał wątek rodzicielskiego „NIE”. Według Kiderys dziecko potrzebuje nie tylko zgody, lecz także czytelnego sygnału, że rodzic ma własne potrzeby, emocje i granice. Zamiast zgadywania, manipulowania czy oceniania, ważniejsze staje się proste i uczciwe mówienie o tym, czego dorosły chce, a czego nie chce. Taka postawa nie odbiera dziecku bezpieczeństwa – przeciwnie, porządkuje domowe zasady i pokazuje, że relacja opiera się na wzajemnym szacunku.

Biblioteczne spotkanie przerodziło się w żywą rozmowę o wychowaniu

Po części wykładowej rozmowa zeszła na codzienne sytuacje, dobrze znane każdemu rodzicowi: kolejną bajkę, dodatkowy cukierek, prośby o jeszcze chwilę zwłoki. To właśnie w takich drobiazgach najłatwiej zobaczyć, jak szybko rodzi się strategia „tak dla świętego spokoju”. W centrum uwagi znalazło się jednak coś ważniejszego niż sam konflikt – odpowiedzialność dorosłego za własne reakcje. Kiderys zwracała uwagę, że rodzic, który nie bierze odpowiedzialności za siebie, może w dziecku wzbudzać poczucie winy zamiast poczucia bezpieczeństwa.

Spotkanie w raciborskiej bibliotece miało też praktyczny wymiar. Uczestnicy mogli odnieść poruszane wątki do własnych doświadczeń i wymienić się spostrzeżeniami, a temat granic przestał być abstrakcyjną teorią. Pomaga w tym również sama biblioteka, która przypomina o książkach Jespera Juula i innych publikacjach dotyczących wychowania, dostępnych dla zainteresowanych. Dzięki temu rozmowa z sali nie kończy się wraz z ostatnim zdaniem prelegentki – może jeszcze długo pracować w domu, przy stole i w codziennych decyzjach rodziców.

na podstawie: Urząd Miasta.

Autor: krystian