Gdy „nie” buduje bliskość w bibliotece padły ważne pytania o granice

W raciborskiej bibliotece temat, który na co dzień potrafi rozmontować rodzinny spokój, znów przyciągnął uwagę słuchaczy. Anita Kiderys wróciła z opowieścią o tym, że odmowa nie musi ranić, a czasem właśnie ona daje szansę na prawdziwy kontakt. W centrum rozmowy znalazły się granice, odpowiedzialność i pytanie, czy rodzic naprawdę musi zgadzać się na wszystko, by zachować dobrą relację z dzieckiem.
- Dlaczego rodzicielskie „tak” nie zawsze okazuje się najłatwiejszą drogą
- Biblioteczne spotkanie przerodziło się w żywą rozmowę o wychowaniu
Dlaczego rodzicielskie „tak” nie zawsze okazuje się najłatwiejszą drogą
Podczas spotkania Anita Kiderys, certyfikowana trenerka Familylab Polska, wróciła do myślenia inspirowanego Jesperem Juulem, duńskim terapeutą rodzinnym i autorem książek o wychowaniu. Z jej wystąpienia wybrzmiewało jedno: samo unikanie konfliktu nie buduje bliskości, a już na pewno nie uczy dziecka, kim jest drugi człowiek. Gdy dorosły zawsze ustępuje, łatwo o chwilowy spokój, ale znacznie trudniej o autentyczną relację.
Właśnie dlatego tak mocno wybrzmiał wątek rodzicielskiego „NIE”. Według Kiderys dziecko potrzebuje nie tylko zgody, lecz także czytelnego sygnału, że rodzic ma własne potrzeby, emocje i granice. Zamiast zgadywania, manipulowania czy oceniania, ważniejsze staje się proste i uczciwe mówienie o tym, czego dorosły chce, a czego nie chce. Taka postawa nie odbiera dziecku bezpieczeństwa – przeciwnie, porządkuje domowe zasady i pokazuje, że relacja opiera się na wzajemnym szacunku.
Biblioteczne spotkanie przerodziło się w żywą rozmowę o wychowaniu
Po części wykładowej rozmowa zeszła na codzienne sytuacje, dobrze znane każdemu rodzicowi: kolejną bajkę, dodatkowy cukierek, prośby o jeszcze chwilę zwłoki. To właśnie w takich drobiazgach najłatwiej zobaczyć, jak szybko rodzi się strategia „tak dla świętego spokoju”. W centrum uwagi znalazło się jednak coś ważniejszego niż sam konflikt – odpowiedzialność dorosłego za własne reakcje. Kiderys zwracała uwagę, że rodzic, który nie bierze odpowiedzialności za siebie, może w dziecku wzbudzać poczucie winy zamiast poczucia bezpieczeństwa.
Spotkanie w raciborskiej bibliotece miało też praktyczny wymiar. Uczestnicy mogli odnieść poruszane wątki do własnych doświadczeń i wymienić się spostrzeżeniami, a temat granic przestał być abstrakcyjną teorią. Pomaga w tym również sama biblioteka, która przypomina o książkach Jespera Juula i innych publikacjach dotyczących wychowania, dostępnych dla zainteresowanych. Dzięki temu rozmowa z sali nie kończy się wraz z ostatnim zdaniem prelegentki – może jeszcze długo pracować w domu, przy stole i w codziennych decyzjach rodziców.
na podstawie: Urząd Miasta.
Autor: krystian
Ostatnie Artykuły

Bibliotekarze z Raciborza i Karwiny zamknęli projekt, ale nie współpracę

W sądzie w Raciborzu padło ostrzeżenie o sieci, która zbiera żniwo

W bibliotece na Ostrogu powstaną perfumy skrojone na własny zapach

Gdy „nie” buduje bliskość w bibliotece padły ważne pytania o granice

Policyjny sprzęt w Ekonomiku przyciągnął uczniów bardziej niż zwykła lekcja

Ceny paliw w Polsce: Dlaczego kurs dolara i ropa Brent decydują ile płacisz na stacji?

Skoda zakończyła jazdę na latarni - kierująca miała 2 promile

Wielkanocne pułapki na drogach i parkingach - policja ostrzega przed błędami

Jeden telefon od wnuczka i oszczędności znikają - Racibórz ostrzega

W bibliotece w Raciborzu woda stała się bohaterką lekcji, zabawy i eksperymentów

Volvo Car Poland z rekordem rejestracji w 2025 r. Nowości w ofercie na 2026 r. z myślą o dalszej elektryfikacji

Seniorzy w Raciborzu usłyszeli, jak działają najpopularniejsze oszustwa

Hulajnogi i prawo pod lupą - policja ostrzegła młodzież w Raciborzu

