Rodzinne archiwa i śląskie losy - spotkanie z Łukaszem Schubertem

W sali Biblioteki w Raciborzu panowała cisza, przerwana tylko szelestem starych fotografii i kart metrykalnych. Podczas spotkania z autorem z Syryni na pierwszy plan wysunęły się osobiste historie o emigracjach, wojnach i zapomnianych piosenkach, które nagle znów zabrzmiały wśród słuchaczy. Publiczność mogła zobaczyć dokumenty z rodzinnego archiwum i usłyszeć o tropach prowadzących od hut Śląska aż po Amerykę.
- W Raciborzu archiwa rodzinne odsłaniały dalekie podróże i wojenne rozdziały
- Spotkanie w Bibliotece - od metryk do zapomnianej śląskiej piosenki
W Raciborzu archiwa rodzinne odsłaniały dalekie podróże i wojenne rozdziały
Podczas wydarzenia autor, Łukasz Schubert, pokazywał zdjęcia oraz akta metrykalne, które łączyły lokalne miejsca z historiami sięgającymi daleko poza region. Wątków i miejsc przewinęło się wiele — od dawnych nazw przemysłowych po zagraniczne emigracje:
- Kreuzburgerhütte, Laurahütte,
- Katowice, Rybnik, Radlin, Syrynia,
- Kaukaz, Westfalia, Francja, Ameryka.
Na dokumentach widać było zarówno codzienne życie hutników i gospodyń, jak i ślady wielkich konfliktów. Wśród odnalezionych materiałów znalazła się fotografia z 1915 roku ukazująca pradziadka Ewalda Schuberta w szpitalu wojskowym oraz informacje o dziadku autora służącym w Wehrmachcie i Luftwaffe podczas II wojny światowej. Te źródła poskładały rodzinne losy w ramy historii, która rozgrywała się tuż obok.
Spotkanie w Bibliotece - od metryk do zapomnianej śląskiej piosenki
Prezentacja w Bibliotece w Raciborzu miała charakter praktyczny i osobisty zarazem. Publiczność zobaczyła, jak wygląda praca z archiwami — zarówno tradycyjnymi aktami, jak i zasobami internetowymi — oraz jak krok po kroku odnajdywać ślady krewnych, o czym świadczyła opowieść o odnalezieniu rodziny w Stanach Zjednoczonych. Na spotkaniu wybrzmiał też lżejszy moment - autor poprosił o odtworzenie rodzinnej śląskiej piosenki, a zapomnianą zwrotkę odtworzyły uczestniczki z widowni.
W dyskusji pojawiły się też zapowiedzi dalszych badań i możliwego rozszerzonego wydania książki “Jo Ci przaja” — autor przyznał, że wciąż natrafia na nowe wątki, które mogą trafić do kolejnego wydania. Dla zainteresowanych egzemplarz jest dostępny w Wypożyczalni Głównej przy ul. Kasprowicza 12.
Podczas spotkania uczestnicy mogli zobaczyć i porównać:
- akty metrykalne i dokumenty podróży,
- prywatne fotografie z archiwum rodzinnego,
- materiały pomagające w śledzeniu emigracji i losów wojennych.
Dla mieszkańców to przypomnienie, że rodzinne historie często kryją materiały pomocne w badaniach genealogicznych — i że biblioteka to miejsce, gdzie zaczyna się ich odczytywanie. Przy okazji takich wydarzeń warto zwrócić uwagę na praktyczne możliwości - wypożyczenie książki, udział w podobnych spotkaniach i korzystanie z lokalnych archiwów oraz cyfrowych baz danych, które pomagają odnaleźć krewnych i dokumenty poza granicami kraju.
na podstawie: UM Racibórz.
Autor: krystian

